Głowa, plecy, nerwy... Miliony ludzi na świecie skarżą się na nieuleczalne rzekomo cierpienia, a bezradni lekarze ordynują im bezsensowne terapie. Teraz pomóc ma nowy sposób: połączenie leków, ćwiczeń fizycznych i psychoterapii.
Zmienić ślady w mózgu
Przewlekły ból to droga choroba, a większość pacjentów trafia do lekarzy, którzy nie mają pojęcia o przyczynach ich cierpień i nie potrafią im pomóc. Chory uskarżający się na migreny lub bóle pleców odwiedza przeciętnie dziesięciu doktorów, zanim trafi na właściwego, informuje Michael Zenz, szef kliniki leczenia bólu na Uniwersytecie w Bochum, jeden z pierwszych wizjonerów w swoim fachu. Specjalistów ciągle brakuje. Lekarze stawiają trzy wykrzykniki w kartach choroby, gdy pojawi się pacjent narzekający na niewyjaśnione bóle: „Uwaga! Zabiera czas! Bajdurzy!”. Rzadko zdarza się, by pytali o intensywność i pochodzenie ich dolegliwości.
– Wyrzucamy miliardy przez okno, bo w nieusystematyzowany sposób podchodzimy do tego problemu – twierdzi Zenz, bilansując obecny stan rzeczy. Również Rolf Detlef Treede, profesor neuropsychologii w Mannheim i przewodniczący Niemieckiego Towarzystwa Badań nad Bólem, nie skrywa złości: – Brakuje danych niezbędnych do prowadzenia ukierunkowanych badań, skutecznej terapii i sensownej polityki zdrowotnej.
Zenz i Treede należą do grupy pionierów, którzy domagają się od lekarzy i polityków zajmujących się ochroną zdrowia fundamentalnej zmiany sposobu myślenia. Żądają, by przestali oni traktować ludzi skarżących się na osobliwe bóle jako nienadających się do leczenia histeryków, którzy obciążają tylko system ochrony zdrowia wyimaginowanymi chorobami. – Obecnie gwałtownie zmienia się nasze rozumienie bólu i jego powstawania – konstatuje profesor neuroanatomii Siegfried Mense. Od ponad 20 lat bada przyczyny bólu mięśni. – Zaczynamy rozmieć, że jest on najpełniejszą formą postrzegania, jaką dysponuje człowiek. Nic innego nie przenika tak silnie do naszej świadomości.
więcej na:
http://portalwiedzy.onet.pl/4868,11122,1506904,1,czasopisma.html